piątek, 16 maja 2014

ZAKLINACZ KONI - Nicholas Evans

Autor: Nicholas Evans
Tytuł: Zaklinacz koni
Tytuł oryginału: Horse whisperer
Gatunek: Powieść obyczajowa, romans
Liczba stron: 372
Wydawnictwo: Zysk i S-ka, Poznań 2008
ISBN: 9788375062595
Ocena: 7.5/10 (bardzo dobra plus)

"Chyba to właśnie jest wieczność. po prostu jeden długi ciąg takich "teraz". I chyba też wszystko, co można zrobić, to spróbować żyć jednym teraz w danej chwili, nie zawracać sobie zbytnio głowy poprzednim teraz albo następnym "teraz".


Po książkę sięgnęłam, ponieważ wiele osób mi ją polecało. Nie byłam przekonana, czy to lektura dla mnie, szczególnie, iż byłam na "fali" kryminalno-sensacyjnej. Jednak zaryzykowałam i absolutnie nie żałuję.


Akcja powieści rozgrywa się w porze zimowej, gdy Grace wraz ze swoją przyjaciółką Judith udają się na poranną przejażdżkę konną. Trzynastolatka wraz z koniem wpadają w poślizg, gdy niepodziewanie zbliża się rozpędzona ciężarówka - mrówkojad. Niestety dochodzi do zderzenia, w wyniku, którego Grace traci nogę, a Pielgrzym zostaje także ranny. Z kolei przyjaciółka - Judith i jej koń giną na miejscu zdarzenia. Po tak wstrząsających przeżyciach Grace nie chce mieć już do czynienia z końmi. Pielgrzyma stan również nie jest dobry, koń nadaje się tylko do uśpienia, ale matka dziewczynki postanawia się wstrzymać z podjęciem "egzekucji", wierzy, że jak wyzdrowieje koń to i uratuje córkę. Pielgrzym nie chce współpracować, kopie , wierzga, staje się zupełnie dziki i nieufny w stosunku do ludzi. Dlatego matka Grace sprowadza zaklinacza koni. Ten jednak początkowo nie chce współpracować. Po długich próbach w końcu dochodzi do terapii, ale jak się okazuje terapii nie wymaga sam koń, a cała rodzina Grace. To jednak trudne zadanie, gdy w tle wydarzeń wybucha romans. Jak zakończy się ta historia?

"Zaklinacz koni" to lektura niezwykle poruszająca. Mimo, iż jest napisana przez mężczyznę dostarcza mnóstwo emocji. Wzruszenie, ściśnięte gardło to tylko niektóre z nich. Ponadto pokazuje cenne wartości, ale jak to w życiu bywa, nie są z goła widoczne. Trzeba przejść coś trudnego, bolesnego, aby zrozumieć pewne kwestie. Taką przemianę przechodzi dziewczynka wraz ze swoim koniem, a także jej matka. Wypadek uruchamia spiralę wydarzeń, ale także wiele nieporozumień w rodzinie. Matka chce zawsze dla dziecka jak najlepiej, ale czasami takie działania na siłę przynoszą odwrotny skutek. Niepokojące jest, że widać toksyczną relacją na linii  matka-córka. Ojciec Grace odgrywa małą istotną rolę, gdyż został odsunięty od wszystkich spraw, skupiając się na obowiązkach zawodowych.
Dementuje pogłoski, iż jest to tani, mdły romans. Wręcz przeciwnie uważam, że historia "Zaklinacza koni" nie dość, że jest chwytająca za serce to jeszcze bardzo wartościowa. Wątek romansu pojawia się w mniej więcej w połowie książki, ale nie gra pierwszych skrzypiec. Na pierwszym planie autor skupia się zupełnie na czymś innym, jednak więcej nie będę zdradzać.

,,...kiedy spadłeś, od razu wspinaj się z powrotem, by nie stracić panowania nad sobą ".

"Zaklinacz koni" to książka, w której odnajdziecie mnóstwo emocji, czy problemów rodzinnych, których nie widać na pierwszy rzut oka. Jest to także książka, która uczy, bądź odkrywa pokłady wrażliwości nie tylko w stosunku do ludzi, ale i zwierząt. Powieść posiada również wersję filmową, jednak trudno mi porównać co lepsze, gdyż filmu nie miałam okazji obejrzeć. Jednak książkę jak najbardziej polecam.

Nicholas Evans to urodzony w 1950 w Bromsgrove, angielski prozaik, producent filmowy i scenarzysta. Ukończył studia na Uniwersytecie Oksfordzkim. Podróżował również po Afryce, gdzie pracował dla organizacji charytatywnej."Zaklinacz koni" to jego debiut prozatorski, który miał miejsce w 1995 roku. Na podstawie powieści powstała ekranizacja w 1998 roku. Sukces sprawił, iż Evans zajął się pisaniem na poważnie. Inne jego tytuły: "W pętli"; "Serce w ogniu"; "Przepaść"; "Odważni".

Nicholas Evans
Źródło
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: Biblioteczne

34 komentarze:

  1. Sama całkiem niedawno czytałam tę książkę i przyznaję, że ma w sobie to magiczne "coś", które potrafi poruszyć człowieka. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę czytałam dawno temu. Wracam do niej.
    Jest w niej to co lubię: dramatyczna historia, mądre zwierzęta, przyroda i oczywiście odwzajemniona miłość. Opowieść nie jest ckliwym romansidłem, ma w sobie urok wzruszającej historii, która na długo pozostaje w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie to historia, o której nie da się zapomnieć, dramatyzm połączony z miłością, ale właśnie także to pokazanie wrażliwości na otaczający świat przyrodę i zwierzęta.

      Usuń
  3. Czytałam tylko jedną książkę tego autora. Akcja toczyla się głownie we Włoszech. Nie przekonał mnie do swojego pióra ;) Jednak po Twojej recenzji, może spróbuję raz jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi wyrazić opinię co do innych lektur tego autora, bo ta była moją pierwszą i myślę, że jednak warto się pokusić.

      Usuń
  4. Nie znam autora, ale tak zachęcasz - trudno się powstrzymać...

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajnie się zapowiadało, do czasu gdy zobaczyłam słowo "romans". Kurcze no, czy wszędzie musi być wątek miłosny? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już chyba dominacja, pojawia się nawet w horrorach, ale tutaj nic się ze sobą nie gryzie.

      Usuń
  6. Boję się takich powieści o zwierzętach, zawsze przeraża mnie wizja ich uśmiercenia czy nękania. A książki Evansa mają coś w sobie, co przyciąga, coś elektryzującego i magicznego. Dlatego, pewnie i tak przeczytam ten tytuł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jestem typem wrażliwca zwierzęcego, ale dałam radę :)

      Usuń
  7. Oj, to faktycznie musi być emocjonalna lektura. Pamiętam, że kiedyś oglądałam podobny film, może nawet ekranizację, i bardzo się wzruszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może był to ten sam film, takie lektury również są potrzebne.

      Usuń
  8. Dawno temu czytałam tę książkę i bardzo miło wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam <3 Kocham i książkę i film, ale głównie książkę! Płakałam na jednym i drugim i polecam.... nie tylko miłośnikom koni (do których się zaliczam)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie bardzo wzruszająca historia musiałam robić przerwy, żeby totalnie się nie rozkleić.

      Usuń
  10. Film był wspaniały, pełen emocji i miał w sobie coś magicznego, jakieś nieopisane ciepło. Nie miałam dotąd okazji przeczytać książki, ale pewnie kiedyś to uczynię.
    PS Świetny tekst! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast nie widziałam ekranizacji, w takim razie musimy się zamienić, ja oglądam, Ty czytasz ;)

      Usuń
  11. Uwielbiam takie poruszające pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka wydaje się być poruszająca, ciekawy jestem jak to wszystko się skończy, dlatego w najbliższym czasie ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie taka jest, no cóż zakończenie mnie zaskoczyło, ale więcej nic nie zdradzę :)

      Usuń
  13. niestety wiem jak sie skończy - znam film ...

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam książki Nicolasa Evansa (czego nie mogę powiedzieć o R.P. Evansie ;) Polecam Ci jeszcze "Serce w ogniu" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością przeczytam jak tylko zdobędę egzemplarz :)

      Usuń
  15. Z tego co pamiętam, to jest chyba nawet adaptacja filmowa tej książki. Czytałam i mile ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, jednak filmu nie widziałam, więc się nie wypowiadam :)

      Usuń
  16. Kojarzę film, nie wiedziałam, że jest książka. Brzmi naprawdę ciekawie, także może jak już zmniejszy mi się mój stos książek, to zapoznam się z nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha mam ten sam problem wiele zaległości czytelniczych, ale póki co mam co czytać ;)

      Usuń

Drogi czytelniku!
Dziękuje za odwiedziny i pozostawienie komentarza. Wszystkie są dla mnie cenne i czytane, chociaż nie zawsze udaje mi się na nie odpowiedzieć.
Zastrzegam sobie prawo do usuwania treści wulgarnych i obraźliwych skierowanych do mnie bądź moich czytelników.